Z uczuciem lęku wsiadałam do autokaru, który miał mnie zabrać
na narciarski wyjazd do Włoch. Moim celem były dwie doliny - Val di
Sole (dolina Słońca) oraz Val di Fiemme (dolina Płomieni). W całej
Europie panowała jeszcze wiosenna aura i śniegu jak na lekarstwo, a
znając mentalność Włochów nie sądziłam, że trasy będą tak dobrze
przygotowane.
Może nie było ich mnóstwo i trzeba było
jeździć po tych samych kilka razy - rozpieszczona jestem przez
austriacki Tyrol i marudzę, jak muszę trzy razy w ciągu jednego dnia
zjechać z tej samej górki ;-) ale warto było spędzić te kilka dni na
stokach Val di Sole oraz Val di Fiemme.

Nasz pierwszy, narciarski
dzień spędziliśmy na trasach w Ponte di Legno. W tym rejonie byłam ponad
10 lat temu i pamiętałam, jak przez mgłę, że trasy należą do tych z
gatunku wymagających. Nie można odpuścić. Skupienie na maksa. Jak na
Dolinę Słońca przystało pogoda dopisała. Do tego "sztruks" na trasie,
zero muld i zero narciarzy. Z czystym sumieniem muszę napisać, że mi się
podobało. W ciągu dnia zrobiliśmy sobie przerwę na kawę oraz bombardino
w schronisku "Capana Valbione" nad jeziorem Isola Valbione, które
charakteryzowało się przepiękną turkusową barwą. Wokół jeziora w sezonie
letnim amatorzy golfa mogą w Tonale połączone jest kolejką gondolową.
Wspaniałe rozwiązanie - połączenie dwóch ośrodków w jeden. Wyrazy
uznania dla pomysłodawcy. Samo Tonale i lodowiec Presena rozczarowało.
Poza tym lodowiec to i tak duże słowo dla kawałka lodu przykrytego
dziwnymi szmatami. Nie jestem z gatunku ekologów ale skoro lodowiec jest
taki skromny, to po co go jeszcze eksploatować? Jedna trasa i to marnie
przygotowana, nie zachęcała do szusowania. "Ośle łączki" w Tonale
sprawdziły się dla początkujących narciarzy. Idealnie przygotowane i
dobrze ze sobą skomunikowane - pomimo braku naturalnego śniegu.
urokliwym miejscu rozegrać rundkę. Obecnie
Ponte di Legno oraz Passo

Z
Tonale pojechaliśmy do ośrodka Marilleva/Folgarida, który połączony jest
z Madonną di Campiglio. Niestety zbyt wysokie temperatury nie pozwoliły
wyprodukować dostatecznej ilości śniegu, aby przedostać się z Marillevy
do Madonny. A szkoda, bo w Madonnie są trasy FIS-owskie, na których
można sprawdzić, co tak naprawdę się potrafi na nartach. Nie sztuką jest
jeździć na nartach, po łatwych stokach przygotowanych do carvingu. Dla
mnie istotą narciarstwa jest utrzymanie takiego samego poziomu jazdy
również na bardzo wymagających stokach. Marilleva jest jak Kaprun w
Austrii - typowo polska. Na każdym kroku słychać język ojczysty. Cieszy,
że tylu rodaków pokochało narciarstwo. Martwi, że tylu Polaków jeździ
pod znaczącym wpływem alkoholu. Na szczycie Monte Spolverino jest
knajpka, gdzie obsługa posługuje się językiem polskim.
Ostatni
dzień w Val di Sole spędziliśmy w Pejo. Moim zdaniem najsłabszy z
ośrodków tego regionu. Pół dnia można poświęcić na tzw rozjeżdżenie i
aklimatyzację. Trasa, po której jeździliśmy pozwala podszkolić
umiejętności zarówno techniczne jak i wzmocnić mięśnie nóg, ponieważ
jest długa i dość wypłaszczona, czyli trzeba się dobrze zorganizować,
aby nie utknąć gdzieś w połowie drogi. Z powodu braku śniegu do końca
nie był przygotowany zjazd pod dolną stację gondolki, ale nam się udało
zjechać bez uszczerbku na sprzęcie :-)

Przejazd z Val di Sole do
Val di Fiemme trwa ponad dwie godziny. Ośrodki w Val di Fiemme, które
miałam przyjemność zwiedzić na nartach to Alpe Cermis w Cavalese oraz
Ski Center Latemar w okolicach Predazzo. Niestety nie dane mi było tym
razem znaleźć się na skoczni, na której Adam Małysz i Kamil Stoch
zdobywali swoje medale podczas Mistrzostw Świata w narciarstwie
klasycznym. Udało się za to pojeździć na trasie w Alpe Cermis, po której
wspina się Justyna Kowalczyk w finałowym biegu w ramach Tour de Ski.
Zacznę
od Ski Center Latemar, ponieważ jest to obecnie mój drugi ulubiony
region narciarski. Do ośrodka można się dostać z trzech miejsc:
Obereggen, Pampeago oraz Predazzo (kolejka startuje z okolicy stadionu
przy skoczni). Region, który może poszczycić się licznymi trasami o
różnej trudności. Do tego otoczony majestatycznymi górami. W sezonie
letnim dla turystów przygotowano mnóstwo tras z pięknie położonymi
punktami widokowymi. Trasy szerokie i łagodne dla narciarzy
początkujących jak i trasy trudne, wymagające od narciarza wysokich
umiejętności. Niestety moje zmęczenie po intensywnych pierwszych dniach
dawało już o sobie znać i nie czułam się dobrze na stoku, szczególnie na
trasie dla ekspertów, która nie wybaczała błędów!. Jeden dzień, aby
poznać wszystkie trasy ośrodka oraz podziwiać widoki to niestety za
mało.

Na koniec zostawiłam sobie Alpe Cermis w Cavalese, tzw
wisienka na torcie. Znany ośrodek z telewizji a to za sprawą słynnego
biegu kończącego Tour de Ski. Komentatorzy podkreślają, że trasa trudna i
tylko najlepsi biegacze dają sobie z nią radę. Justyna Kowalczyk po
biegu zawsze mówiła, że więcej tu nie wróci.
Ja nie zamierzałam na
niej biegać tylko zjeżdżać, co nie było takie łatwe. Trasa stroma, wąska
i długa. Dobrze przygotowana. Po bokach czerwone siatki zabezpieczające
przed spadkiem w przepaść. Udało się i jestem z siebie dumna, że w
miarę w dobrym stylu zjechałam i nie zaliczyłam przysłowiowej gleby.
Informacje o skipassach i regionach:
- Val di Sole - skipass:
Skirama Dolomity
ważny w 8 stacjach narciarskich: Madonna di Campiglio, Pinzolo,
Folgarida-Marilleva, Pejo, Tonale-Ponte di Legno, Andalo, Folgaria.
Więcej informacji o regionie -->>
Val di Sole
- Val di Fiemme: skipass:
Dolomity Superski
obejmuje blisko 1200 km tras. Najważniejsze to: Cortina d'Ampezzo, Alta
Badia, Kronplatz, Val Gardena, Val di Fassa, Marmolada. Więcej
informacji o regionie -->>
Dolomity Superski
~Szczepson~